Ludzie godni

Pomnik w lesie w Piaskach

Za sprawą Towarzystwa Przyjaciół Zduńskiej Woli ruszyły starania o ustalenie tożsamości rozstrzelanych w lesie w Woli Marzeńskiej. 17 września 1941 roku okupanci przeprowadzili na oczach mieszkańców okolicznych miejscowości pokazową egzekucję dziewięciu nieznanych z imienia i nazwiska więźniów. Straceni zostali pochowani potajemnie w lesie kilkanaście kilometrów dalej w miejscowości Piaski. Niedawno odbyła się tam uroczystość upamiętniająca ofiary oraz odsłonięto tablicę informacyjną, z której można się dowiedzieć więcej na temat zaszytego w lesie pomnika.   

Od pierwszych dni II wojny światowej polityka niemiecka wobec społeczeństwa polskiego na ziemiach wcielonych do III Rzeszy miała niezwykle represyjny charakter. Jedną ze służących temu metod była eksterminacja elit polskich. W egzekucjach i obozach koncentracyjnych mordowano wielu Polaków. Na ziemiach wcielonych do Rzeszy w pierwszych miesiącach swych rządów Niemcy rozstrzelali ok. 40 tys. osób. Poprzez powszechny terror ludzie odczuwali stały strach przed śmiercią.

Za działalność sabotażową polskiego podziemia, 17 września 1941 r. władze okupacyjne zarządziły dwie publiczne egzekucje na terenie powiatu sieradzkiego i łaskiego. Poprzedziły je pożary stogów zboża w sierpniu i wrześniu 1941 r., podpalone umyślnie przez Polaków w majątkach zarządzanych przez Niemców w Męckiej Woli (gm. Wojsławice, pow. Sieradz) oraz w Woli Marzeńskiej (gm. Pruszków, pow. Łask). Policja hitlerowska przeprowadziła śledztwo w tej sprawie, przesłuchując wiele osób i dokonując masowych aresztowań. W odwecie za zaistniałe podpalenia, na rozkaz gaulaitera Kraju Warty Arthura Greisera, Gestapo w Łodzi jednego dnia rozstrzelało na terenie dwóch powiatów łącznie dwadzieścia osób.

 

Egzekucja w Woli Marzeńskiej stanowiła odwet za pożar czterech stogów zboża w miejscowym majątku w sierpniu 1941 r. W nocy 31 sierpnia, żandarmi z posterunku w Marzeninie i okolicznych posterunków aresztowali co najmniej stu Polaków, przede wszystkim z wiosek: Bilew, Pruszków, Sięganów, Zielęcice, Marzenin, Niecenia. Aresztowanych przetrzymywano kilka dni w posterunku żandarmerii w Marzeninie, przesłuchując ich, po czym większość została zwolniona, natomiast dziesięciu: Telesfora Florczaka z Bilewa, Jana Ludwisiaka z Pruszkowa, Władysława Urbaniaka z Sięganowa, Stanisława Pacha z Zielęcic, Józefa Bąka z Nieceni, Adama Skwarneckiego z Bilewa, Franciszka Sagana z Pruszkowa, Mariana Junga z Pruszkowa, Stanisława Koseckiego z Marzenina, Stanisława Szubańskiego z Bilewa, zatrzymano i przewieziono do Rozszerzonego Więzienia Policyjnego na Radogoszczu w Łodzi. Przez cały ten czas, wszyscy byli szczególnie bici i maltretowani. Każdemu z więźniów namalowano czerwoną farbą krzyż na plecach ubrania, a wachmani z załogi więzienia oświadczyli im, że będą straceni. Rano 17 września 1941 r. dziewięciu z nich (oprócz współwłaściciela Wytwórni Gazy Młyńskiej w Pruszkowie - Mariana Junga, który został zwolniony tylko przez to, że wspólnikiem jego firmy był Niemiec Herman Schulte) zostało wsadzonych na ciężarówkę i przewiezionych do więzienia przy ul. Kopernika. Tam załadowano kolejnych dziesięciu nieznanych z imienia i nazwiska osadzonych, którym przed umieszczeniem na ciężarówce Niemcy wymalowali na plecach krzyże. Wszystkich razem przywieziono do Woli Marzeńskiej. Aresztowanych rolników z powiatu łaskiego wyładowano na skraju lasu, zaś osadzonych z ul. Kopernika zawieziono kilka metrów dalej. Odczytano wyrok, po czym na oczach miejscowej ludności stracono dziewięciu nieznanych więźniów z Kopernika. Dziesiąta ofiara przeznaczona do rozstrzelania, zmarła przed egzekucją w wyniku wcześniejszego pobicia. Ciała załadowano na ciężarówkę i wywieziono do Sieradza. Pozostałe osoby zwolniono do domu.

Identyczne podłoże miała publiczna egzekucja na stadionie w Sieradzu. 17 września 1941 r. trzech żandarmów odczytało nazwiska dziesięciu osadzonych, po czym przewieziono ich powiązanych drutem za ręce po pięciu, na stadion w Sieradzu (obecnie teren MOSiR-u). Na oczach wielu mieszkańców Sieradza i okolicznych wiosek pluton egzekucyjny dokonał ich rozstrzelania. 

Dzięki zeznaniom mieszkanek Zduńskiej Woli, Anny Kubiak i Antoniny Kujawskiej, udało się zaraz po zakończeniu okupacji niemieckiej odnaleźć miejsce spoczynku zamordowanych osób w lesie niedaleko miejscowości Piaski na południe od Zduńskiej Woli. W lutym 1945 r. dokonano ich ekshumacji. Dzięki poszukiwaniom rodzin pomordowanych, okazało się, że spoczywały tam zwłoki ofiar egzekucji w Sieradzu, choć nie zgadzała się liczba ciał – w mogile znaleziono ich dwadzieścia. Ekshumowanych złożono do trumien i pochowano na cmentarzu przy ul. Łaskiej w Zduńskiej Woli. Jedynie żona zastrzelonego Czesława Okońskiego wystarała się o to, by trumna z jego szczątkami spoczęła na cmentarzu parafialnym w Sieradzu.

Prowadzone w latach 60. XX w. przez Okręgową Komisję Badań Zbrodni Hitlerowskich w Łodzi śledztwo, pozwoliło zebrać zeznania świadków tamtych wydarzeń i ustalić, że w lesie w Piaskach pochowano ciała ofiar dwóch egzekucji - tej z Sieradza oraz tej z Woli Marzeńskiej. Do dziś udało się ustalić jedynie nazwiska straconych na sieradzkim stadionie. Nadal jednak nie znamy nazwisk rozstrzelanych w lesie w Woli Marzeńskiej. 

W miejscu pierwotnego pochówku ofiar w Piaskach stanął pomnik, jednak zawierający błędy historiograficzne. Z inicjatywą wymiany błędnej tablicy, odnowienia pomnika i montażu tablicy edukacyjnej – w 80. rocznicę egzekucji – wyszedł Zarząd Towarzystwa Przyjaciół Zduńskiej Woli, który przy pomocy i zaangażowaniu Nadleśnictwa Kolumna, zorganizował 16 września 2021 r. uroczystości upamiętniające ofiary niemieckich zbrodni. Organizacja w ostatnim czasie podjęła również działania zmierzające do ustalenia personaliów dziesięciu nieznanych ofiar z Woli Marzeńskiej, próbując nakłonić Instytut Pamięci Narodowej do wznowienia śledztwa. 

oprac. Dariusz Mikołajczyk, Jarosław Stulczewski (Towarzystwo Przyjaciół Zduńskiej Woli)

Biała lilia na czarnym tle

Panu Grzegorzowi Brożyńskiemu

Dyrektorowi

Gminnego Ośrodka Kultury w Sędziejowicach

wyrazy głębokiego żalu i współczucia

z powodu śmierci

MAMY

składają

Wójt Gminy z Pracownikami Urzędu Gminy Sędziejowice
i Kierownikami jednostek gminnych

Przewodniczący i Radni Rady Gminy Sędziejowice oraz Sołtysi

Andrzej Syska trzymający szarfę wyścigu kolarskiego

Z ogromnym smutkiem przyjęliśmy informację, że zmarł Andrzej Syska. Odszedł bliski nam popularyzator sportu, prawdziwy przyjaciel naszej gminy. Dyrektor Międzynarodowego Wyścigu Kolarskiego "Po Ziemi Łódzkiej", który, dzięki jego zaangażowaniu, od kilku lat rozpoczynał się na terenie Gminy Sędziejowice.

Andrzej Syska był założycielem i wieloletnim prezesem Stowarzyszenia Akcja dla Kolarstwa. W przeszłości przewodniczył Powiatowej Radzie Sportu, zaangażowany był w niezliczoną ilość kolarskich aktywności.

Odszedł 8 marca, w wieku 66 lat. Msza żałobna odbędzie się w sobotę 13 marca, w kościele pw. Wniebowzięcia N.M.P. w Kolumnie. Spocznie na cmentarzu parafialnym w Kolumnie.